niedziela, 12 kwietnia 2015

NIEDZIELA Z KOTEM i takie tam pogaduchy

Super spędzać weekend w domu po całym tygodniu pracy, zwłaszcza, kiedy nasze ukochane futra są z nami. Aż nie chce się myśleć o poniedziałku. Rozleniwienie ogarnęło wszystkich domowników.


Niebieściuchy razem z nami odpoczywają i ładują akumulatory na nadchodzący tydzień. Zwłaszcza Timcio lubi towarzyszyć swoim dwunożnym i w pracy i podczas odpoczynku. 

Niestety są czynności, których koty nie chcą z nami robić :(   


Nie uważacie, że koty nadają sens naszemu życiu?  Bez nich świat byłby szary (no w przypadku niebieściuchów nie jest to dobre porównanie, dlatego zamieniam je na .... czarny).





poniedziałek, 6 kwietnia 2015

CZY KOT MOŻE KOCHAĆ CZŁOWIEKA?

Jest wiele opowieści o  psach, które nawet po śmierci swoich właścicieli wiernie czekały i tęskniły. Nie tak dawno, w 2014 roku, głośno było o kundelku, który przez dwa dni koczował na grobie swojego zmarłego pana. Dzięki szybkiej reakcji pracowników schroniska w Starogardzie Gdańskim roztrzęsiony psiak trafił w dobre ręce. O tym przykładzie psiej miłości możecie przeczytać tutaj
Historia słynnego, japońskiego psa Hachiko w 2009 roku doczekała się nawet ekranizacji. Kiedy ogląda się film Mój przyjaciel Hachiko nie ma się wątpliwości, że człowieka i psa może łączyć silna, głęboka więź. W przypadku psów oczywiste jest, że kochają swojego pana. Zupełnie inaczej jest z kotami.



Nie wiem, dlaczego koty uważane są za zwierzęta, które nie potrafią przywiązać się do człowieka. Za nieczułe, zimne, może nawet wyrachowane. Kociaste nie zasłużyły na taką opinię. Przecież każdy, kto mieszkał z kotem pod jednym dachem wie, jak futrzaki potrafią tęsknić, kiedy właściciel musi wyjechać na kilka dni. Zdarza się, że zrozpaczony kot odmawia jedzenia, jest apatyczny, zaszywa się w zakamarkach domu. Znacie historię kota o imieniu Bojan, który  przewędrował ponad 70 kilometrów w Kraju Krasnojarskim, by odnaleźć swoich właścicieli, którzy przeprowadzili się w nowe miejsce? Sześć lat temu pisano o nim w internecie  Nie jest to jedyny przykład kociej miłości i wierności.
Bardzo cieszy mnie każda historia, która zmienia wyobrażenie o kotach. Kiedy przeczytałam opowieść o Toldo łza zakręciła mi się w oku. Poznajcie szaro-białego kota o wielkim sercu.

Montagnana nieopodal Florencji. Każdego dnia mieszkańcy tego włoskiego miasteczka są świadkami przedziwnego spaceru. Bez względu na pogodę ulicami przemyka szaro – biały kocur. Uważni obserwatorzy dostrzegą w jego pysku gałązkę, liść, albo inny drobiazg. Kot znika za bramą cmentarza, aby po dłuższej chwili pojawić się znowu i niespiesznie podreptać w kierunku domu.
Kot - żałobnik to Toldo, czteroletni przyjaciel Renzo Lozellego. Renzo kochał zwierzęta jak mało kto, a z przygarniętym kociakiem łączyła go niezwykła więź. Starszy pan opiekował się czworonogiem, odkąd kotek skończył trzy miesiące. Za serce i poświęcony mu czas Toldo potrafi pięknie się odwdzięczyć. Gdy pan Lozelli umarł i w kondukcie pogrzebowym żegnało go całe miasteczko, nikt nie zauważył niepozornego kotka podążającego jak inni za trumną. Kot wraz z żałobnikami przeszedł całą drogę od domu zmarłego aż do samego cmentarza. I odwiedza go do dziś.
Dopiero po jakimś czasie wdowa po Renzo Lozellim zorientowała się, że nie tylko ona składa regularne wizyty na grobie. Dzień po pogrzebie na nagrobnej płycie pojawiła się gałązka akacji, w kolejnych dniach drobnych znaków pamięci przybywało. Toldo pojawia się na cmentarzu nie tylko z liśćmi czy gałązkami. Przynosi wykałaczki, plastikowe kubeczki i papierowe talerzyki. Zdarza się, że kot po prostu trzyma wartę przy miejscu spoczynku swojego opiekuna. Czuwa przy grobie przez kilka godzin, aby odejść i pojawić się następnego dnia z kolejnym prezentem.
Historia lojalnego Toldo poruszyła mieszkańców miasteczka Montagnana. Takie zachowania w powszechnej świadomości zarezerwowane były dla psów – okazuje się, że i koty potrafią okazać wdzięczność. Toldo pojawia się na cmentarzu do dziś. Czasem przychodzi z wdową po zmarłym, często wybiera się tam samotnie. Nie zapomniał o swoim opiekunie i nie pozwala, by zapomnieli o nim inni.

Autor: Agnieszka Radziszowska
fragment artykułu pochodzi ze strony zpazurem.pl 
http://www.zpazurem.pl/artykuly/wierny_jak_kot

Moje koty na szczęście nie doświadczyły ekstremalnych sytuacji, ale dają mi wiele dowodów swojej miłości.
Kiedy wychodzę do pracy widzę smutek w oczach Timura, kiedy wracam do domu Timcio wita mnie przy drzwiach jak pies. Ponieważ nie pracuję „od – do” wracam o różnych porach, bez względu na godzinę kocurek zawsze wie o moim powrocie z kilku minutowym wyprzedzeniem. Kiedy mam wolny dzień lub pracuję w domu chodzi za mną jak pies. Gala jest inna, nie okazuje tak otwarcie swoich uczuć jak jej brat, ale kiedy mama (z którą zawsze śpi) idzie do szpitala od razu traci apetyt i z rozpaczy zaczyna sypiać w łazience. 
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem przekonana, że moje koty kochają naszą rodzinę. Są do nas przywiązane. Tak jak one są ważne w naszym życiu, tak samo my jesteśmy kimś ważnym dla nich.Są najszczęśliwsze, kiedy "całe stado" jest w komplecie.



piątek, 3 kwietnia 2015

PO CO SĄ ŚWIĘTA?



To będzie dobry czas dla niebieściuchów. Świąteczny. Czas ważny. Spędzony w towarzystwie ludzi, których kochają.

Zbyt często pędzimy, gubimy to, co najważniejsze. Nie słyszymy własnych myśli.

Zapominamy o tym na czym naprawdę nam zależy, mieszają nam się priorytety, równowaga niebezpiecznie się kołysze.

Zapędzeni, zagonieni, stajemy na te 3 dni trochę tak, jakby ktoś bez pytania zaciągnął nam ręczny hamulec. 
Po co są święta?. Żeby żyć lepiej, świadomiej, żeby nie zwariować, odzyskać siebie.

Dlatego pytamy:

Co dla siebie zrobisz w te święta? 

Co zrobisz dla swoich zwierzaków?



niedziela, 22 marca 2015

KULE WŁOSOWE - JAK WALCZYĆ Z ZAKŁACZENIEM U KOTA

Linienie kota polega na zrzucaniu zbędnej sierści, aby umożliwić wzrost nowego futra dostosowanego do pory roku. Ma miejsce dwa razy do roku, jesienią i wiosną, czyli w miesiącach przejściowych. Mimo, że niebieścichy są kotami niewychodzącymi i zmiany futra nie są u niech tak bardzo związane z porami roku, to proces intensywnej zmiany sierści już się rozpoczął. Zwiększyło więc się ryzyko zakłaczenia.

Po raz pierwszy pisałam o zakłaczaniu się niebieściuchów w lipcu 2011 roku, w poście ZAKŁACZONY KOT  
Od tego czasu ciągle walczymy z kulami włosowymi. Koty rosyjskie niebieskie mają delikatną, krótką, ale bardzo gęstą sierść. Timur i Gala to dwa czyściochy, notorycznie się więc zakłaczają. Timur potrafi zwymiotować nawet  3-5 centymetrowego „kłaka”.

Kiedy koty tracą apetyt i zaczynają więcej pić wody, podchodzą do miseczek z karmą i zaraz odchodzą, to sygnał, że nasz wieczny wróg znowu zwyciężył.

Jak sobie radzimy, co przez te lata się sprawdziło?


Numer  1  TRAWA

Staramy się, aby przez cały rok koty miały dostęp do trawy. Dostępna w sklepach zoologicznych trawa zupełnie nie budzi zainteresowania niebieściuchów. Chętnie skubią trawę przywożoną z naszego letniego domu – szorstką, szeroką wiejską.  Niestety ta trawa z  trudem  zimowała na balkonie. W ubiegłym roku zasadziłam w drewnianej skrzyni i w donicy dwa gatunki zimoodpornej trawy ozdobnej (jeden to Kostrzewa nitkowata). Dzięki temu koty miały dostęp do niej przez całą zimę.  


Od kilku lat w domu hodujemy papirus. Nie w celach ozdobnych, bo po kocich wizytach jest w  opłakanym stanie. Koty go chętnie objadają, dobrze sprawdza się w prowokowaniu wymiotów. * Moi drodzy uczymy się całe życie. Teraz już wiem, że Cibora zmienna,  cyperus, papirus jest toksyczny (wszystkie części roślin). Toksyczność jest co prawda niska, ale może wywoływać wymioty i biegunki.




Numer 2  CZESANIE

Wyczesywanie obumarłych włosów jest najlepszą profilaktyką w przeciwdziałaniu zakłaczeniu. Niestety, nie zawsze mam czas, aby robić to systematycznie. Koty lubią czesanie szczotką z naturalnego włosia. Ta jednak w przypadku sierści rosyjskich niebieskich zupełnie się nie sprawdza. Dlatego od kliku lat używamy furminatora. Nie pamiętam już, w którym ze sklepów internetowych go kupiłam. Wyczesuje bardzo dokładnie. Koty nie przepadają za metalowym grzebykiem, dlatego na zakończenie zawsze stosujemy masaż szczotką z włosia. Takie „kocie SPA” pozawala, że trochę lepiej kojarzy im się czesanie.

Numer 3 PASTA

Staramy się regularnie stosować pasty. A kiedy zauważymy niepokojące objawy futra dostają pastę codziennie przez klika dni. Obecnie stosuję słodową pastę Trixie. Vetoquinol jest jednak za drogi.

Numer 4 SIEMIĘ LNIANE

Kiedy Timur i/lub Gala są zakłaczeni dostają kleik z siemienia lnianego. Z jednej strony ma ułatwić wydalanie kul włosowych, z drugiej działać osłonowo i kojąco na podrażnione błony śluzowe żołądka i jelit. Dostają nawet trzy razy dziennie małą, 10 ml. strzykawkę. 
Natomiast mielone siemię lniane staramy się podawać do karmy. To świetny sposób na poprawę kondycji sierści a i przy okazji dawka błonnika. Jest jeden warunek - muszą dostać karmę z dużą ilością sosu.

Numer 5 OSTATNIA DESKA RATUNKU PŁYNNA PARAFINA

Pan doktor Kawski, nasz mentor pisał na forum Animalia, że parafiny nie wolno stosować przewlekle, bo upośledza wchłanianie. Jednorazowe podanie parafiny doustnie wpływa negatywnie na wchłanianie przez kilka dni – najbardziej w czasie pierwszych 24 godzin. Dlatego podawanie jej np. dwa razy w tygodniu powoduje permanentny stan złego wchłaniania. Podsumowując płynną parafinę stosuje się tylko wyjątkowo (doraźnie) w uzasadnionych przypadkach – leczniczo (leczenie zatkań i zaparć)) a nie profilaktycznie (zapobieganie zakłaczeniu).  Parafinę podaje się strzykawką do pyszczka w dawce  2 ml na kilogram ciała kota i lepiej więcej niż mniej.   Po  1-2 godzinach  powinna  pojawić się qpala.

Kiedyś kupowałam dla Timura karmę Royal Canin Fibre Response. Miałam wrażenie, że początkowo działała. Nawet nie wiem dlaczego z niej zrezygnowałam. Teraz mam mieszane uczucia co do karm Royal Canin.
Nadal koty dostają przysmaki Miamor Cat Confect. Czy działają? Trudno powiedzieć. Świetnie sprawdzają się, kiedy koty tracą apetyt. Po ich zjedzeniu chętniej jedzą.

A wy jak sobie radzicie?

sobota, 21 marca 2015

TEST MELAMINOWEJ MISKI HUNTER

Niebieściuchy mają dwie takie miski – w jednej jest woda, w drugiej sucha karma. Używamy ich już od blisko trzech lat. Mokrą karmę jedzą w małych, płaskich, porcelanowych miseczkach kupionych z 7-8 lat temu w Ikea.


Melaminowa miska Hunter składa się z obudowy i wyjmowanej miski ze stali nierdzewnej. Obudowy są w różnych kolorach, my mamy w energetycznym, pomarańczowym. Wygląda naprawdę bardzo ładnie. Osoby,  dla których ważna jest estetyka mogą dobrać kolor obudowy do swojego mieszkania.  Ostatnio w sprzedaży widziałam jedynie białą i czarną, ale wcześniej bywały czerwone, niebieskie czy w kolorowe paski lub inne wzory.

Miskę można zmywać w zmywarce.  Jednak stal nierdzewną myje się tak łatwo, że nie wkładamy jej do zmywarki. Jest to ważne, bo na ściankach  miski, w której jest woda (niebieściuchy piją niegazowanego żywca) bardzo szybko zbiera się osad. Kilka ruchów gąbką i miseczka jest czysta, gotowa do kolejnego napełnienia. Miska jest naprawdę higieniczna i łatwa w utrzymaniu czystości. Miski plastikowe całkowicie dyskwalifikuje. W przypadku ceramicznych jest porównywalna, ale ma tę zaletę, że się nie stłucze.
Melaminowa miska jest także antypoślizgowa. W przypadku „energicznych” kotów na pewno nie przesunie się.

Występuje w trzech wielkościach:

0,16 l średnica 11 cm.
0,35 l średnica 14 cm.
0,70 l średnica 17,5 cm.

Do mokrej karmy raczej się nie nadaje. Moim zdaniem nawet jej najmniejsza pojemność jest za duża dla kota. Ilość karmy jaką jedzą niebieściuchy po prosu zginie w pojemności 0,16 l. Wielkość jest moim zdaniem jedynym minusem tej miski – oczywiście w przypadku średniej wielkości kotów, a takim są rosyjskie niebieskie.

Jest bardzo trwała. Przez trzy lata użytkowanie prawie zupełnie się nie zmieniła. Jedynie w tej,  w której jest sucha karma pojawiły się małe przebarwienia na stali. Są prawie nie widoczne

Cena do niskich nie należy – w zooplusie 24,80 zł – ale jest to zakup na wiele lat.



Podsumowując, nasz zakup uważamy za bardzo udany. Miska zasłużyła na 10 punktów. Na pewno posłuży nam jeszcze ładnych parę lat - niebieściuchy polecają :)





czwartek, 12 marca 2015

KOT NIE CHCE JEŚĆ .... i już


Wiosna jest trudna „żywieniowo”. Po bezproblemowej jesieni, kiedy niebieściuchy magazynowały tkankę tłuszczową (no, może raczej dotyczyło to Timy a nie Gali), niezłej zimie, nadeszła wiosna i koty marudzą, grymaszą, wybrzydzają …  

Kocia spiżarnia zaopatrzona, a okazuje się, że nie ma co jeść.  Nic im nie smakuje. Ani Cosma, ani Animonda czy Applaws lub Miamor, Bonzita. Timek je tylko Gourmet Gold (o zgrozo).

Posypywanie Cosma Snackies też nie zawsze pomaga. 

Dzisiaj wieczorem po raz pierwszy od 2 dni Gala ładnie zjadła Cosmę. Timka jednak wzgardził. On na szczęście nie zginie, bo je suchą karmę


U was jest podobnie? Jak sobie radzicie?