wtorek, 5 lipca 2011

JEDEN KOT A MOŻE DWA ... LUB WIĘCEJ

Kiedy trzy lata temu miał zamieszkać ze mną Timek namawiano mnie, aby od razy wziąć drugiego kota. Muszę przyznać ze wstydem, że byłam wówczas mocno zbulwersowana  tą propozycją ...   dwa koty ? .. to już lekkie dziwactwo !
Tak więc wtedy, w czerwcu 2008 roku, nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogę mieć  małe kocie stado. Przez pierwszy rok Timek był rozpieszczanym jedynakiem. Dużo czasu spędzał z nami na zabawie, wiernie towarzyszył w codziennych czynnościach - myciu podłogi, skręcaniu szafki, obieraniu jarzyn. Nigdy nie był sam, właściwie zawsze był w towarzystwie któregoś z  domowników.

Pod koniec sierpnia 2009 musiałam pojechać na szkolenie. Nie był to dobry czas dla mojej rodziny, choroby na dobre rozgościły się w domu. Nie było komu zostać z kocurkiem. Timek musiał zostać sam na całe dwa dni i jedną noc. Dopytywałam na forum doświadczonych kociarzy czy mój niebieściuch sobie poradzi.  Szukałam najlepszego sposobu "zabezpiecznia" potrzeb kota. Zastanawiałam się jak futrzak zareaguje. Uprzedzono mnie, że może się obrazić.
W piątek przed wyjazdem  o 5.30 rano nakarmiłam kota i zostawiam mu zapasy jedzenia i wody na dwa dni. Wyjeżdżałam z sercem na ramieniu, jak ciągle smarkaty dla mnie kotek (miał niespełna 1,5 roku) da sobie radę. W sobotę wracałam jadąc tak szybko, jak pozwalały na to warunki drogowe, no i przepisy ruchu drogowego ;)
Kiedy przed 23.00 wchodziłam do domu byłam pewna, że zastanę w nim obrażonego kocurka. Było zupełnie inaczej. Timuś prawie rzucił się na mnie ocierając się o ręce, twarz, nogi ... i skarżył się, bardzo, bardzo się skarżył. Do dzisiaj pamiętam jak miauczał i narzekał  na swoją samotność. Wtedy obiecałam mu, że już nigdy nie będzie sam.
I tak oto, 23 września dołączyła do nas młodsza siostra Timuszki - Galina. Miała „bojowe zadanie” – towarzyszyć swojemu bratu. Timur przyjął małą z ogromną ciekawością. Stał się takim brato-mamą. Poprawiał po Galce piasek w kuwecie (mimo, że jest dziewczynką, nie przykładała się zbytnio do zacierania swoich śladów), z wielką cierpliwością uczył ją kocich zapasów, wylizywał jej futro, zachęcał do zabawy w berka … Prawie zawsze ustępował.
Z perspektywy czasu i bardzo dynamicznie, zmiennie układających się kocich  kontaktów,  jestem przekonana, że decyzja o dwóch kotach była słuszna. Gdzieś, kiedyś przeczytałam, że w Szwajcarii nie można wziąć ze schroniska jednego kota (psa), bo każde stworzenie ma prawo do przebywania z przedstawicielami swojego gatunku. Timur i Gala bardzo nas kochają, ale żaden człowiek nie będzie takim towarzyszem zabaw jak drugi kot. A kiedy patrzysz na dwa wylizujące się koty – nazywam to wylizywaniem synchronicznym – możesz zrozumieć,  czym jest dla kota obecność drugiego futra. A dwa gadające do siebie koty … a dwa goniące się koty ...
Z drugiej strony, jak tak delikatne zwierzaki, mogą tak głośno tupać w trakcie gonitwy ???

Timuś jest bardzo zdziwiony : " co to jest?  kot?  Pierwsze godziny Gali na naszym domu


Niebieściuchy "mierzą się wzrokiem"  kto pierwszy będzie się bawił?


Wylizywanie "synchroniczne" -  piękny widok.


 Jak dobrze jest przytulić się do siostry/brata. To Gala zawsze inicjuje kocie przytulanki.

Piewsze wspólne zabawy Timura i Gali. Miałam właśnie się myć i iść do pracy, kiedy zastałam zajętą wannę.


3 komentarze:

  1. Przeczytałam niedawno Twojego bloga. Bardzo mi się podoba, od razu widać, że masz serce do tych zwierzaków.
    Razem z mężem zastanawiamy się nad kupnem kota z Borusji. Właściwie, to myśleliśmy o dwóch, ale cena takich kociąt + wszystkie dodatki jak kuweta+drapak+miseczki i karmy przerasta chyba nasze jednorazowe możliwości. Więc pewnie zdecydujemy się na jedną kotkę a potem dokupimy jej młodszego braciszka...
    Chciałam Cię zapytać czy Timuszek miał wcześniej kontakt z jakimś innym zwierzakiem zanim pojawiła się Galinka? Z tego co tu przeczytałam wygląda na to, że teraz tworzą zgrany duet, ale czy na początku nie był o nią zazdrosny?
    Pozdrawiam, przyszła kocia mama:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocną stroną kociąt z Borusji jest ich socjalizacja. Timek nigdy (poza hodowlą) nie miał kontaktów z innymi kociętami. Ich stosunki z Galutkiem układały się różnie, ale NIGDY nie żałowałam decyzji !
    Polecam zakupy w sklepach internetowych (np. w zoo plusie wysyłka gratis już od 99 zł). Zawsze sprawdź cenę w kilku sklepach – sporo zaoszczędzisz.

    OdpowiedzUsuń
  3. No wlasnie, dokocenie, czyli temat rzeka. U nas start to byly od razu dwa kociaki z jednego miotu. Po dwoch latach przygarnelismy czarnego kocura z ulicy. W sumie wszytko bylo ok, ale po jakims czasie tej pierwszej dwojce cos odbilo i zaczely sie wrecz nienawidzic, agresja totalna, musielismy koty izolowac :( I po paru miesiacach jeden z kotow musial wyladowac u rodziny, bo nawet behawiorysci nie pomogli.

    OdpowiedzUsuń