Obiecałam Wam, że w Święta
opublikuję recenzję „Zaklinaczki kotów”. Jej autorka, Mieshelle Nagelschneider, to jedna z najsłynniejszych i najbardziej rozchwytywanych na świecie kocich behawiorystek. Udziela konsultacji osobiście, przez telefon oraz Internet. Do kociej kliniki, którą założyła w 1999 roku, ściągają rocznie tysiące klientów z całego świata. Regularnie pisuje do takich magazynów i gazet, jak: „USA Today”, „Cat Fancy”, „Real Simple” czy „Feline Wellness”, a także występuje w takich programach telewizyjnych i radiowych jak Must Love Cats, emitowanym na kanale Animal Planet, czy Martha Stewart Living Radio. Udziela porad na portalu Pet360.com.
Czy warto przeczytać tę książkę? Zdecydowanie tak. Dlaczego? Jak pisze Mieshelle Nagelschneider nie ma takiego drugiego zwierzęcia jak kot. Większość kociarzy zgodzi się z nią w 100%. Kot nigdy do końca się nie oswoi, w głębi serca pozostanie dzikim, niezależnym zwierzęciem. To, że koty żyją w naszych domach, obok nas, od 9500 lat powoduje, że wydaje nam się, iż wiemy o nich wszystko. Przyznam, że też tak myślałam. Od 7,5 roku mieszkam z Timcią i mam wrażenie, że o kotach wiem już całkiem sporo. W znacznym stopniu zawdzięczam to wspaniałej grupie kociolubów z forum animalia (chyba już nie istnieje). Siedem lat temu z wielkim zapałem dyskutowaliśmy, dzieliliśmy się wiedzą o naszych kotach. Naszym nauczycielem, mentorem był doktor Kawski, który z wielką cierpliwością wyjaśniał zawiłości opieki nad kotami. Muszę także dodać, że Timcio i Galisia nie są kotami sprawiającymi większe kłopoty. Czy jest to więc przydatna książka dla średnio doświadczonych miłośników kotów? Uważam, że tak. Wiedzę, którą udało mi się zdobyć obserwując niebieściuchy miałam możliwość uporządkować i co najważniejsze uzupełnić. Oba moje koty są dorosłe. Mają ukształtowane charaktery. Wyraźnie widać ich potrzebę posiadania własnego terytorium. Każde z nich wzięło we władanie jeden pokój. Mają także wspólny teren. Bywają okresy, kiedy granice nie są mocno zaznaczone, ostatnio jednak Galisia przestała odwiedzać pokój Timura. Lektura „Zaklinaczki kotów” pozwoliła mi zrozumieć dlaczego tak się stało.
Czy warto przeczytać tę książkę? Zdecydowanie tak. Dlaczego? Jak pisze Mieshelle Nagelschneider nie ma takiego drugiego zwierzęcia jak kot. Większość kociarzy zgodzi się z nią w 100%. Kot nigdy do końca się nie oswoi, w głębi serca pozostanie dzikim, niezależnym zwierzęciem. To, że koty żyją w naszych domach, obok nas, od 9500 lat powoduje, że wydaje nam się, iż wiemy o nich wszystko. Przyznam, że też tak myślałam. Od 7,5 roku mieszkam z Timcią i mam wrażenie, że o kotach wiem już całkiem sporo. W znacznym stopniu zawdzięczam to wspaniałej grupie kociolubów z forum animalia (chyba już nie istnieje). Siedem lat temu z wielkim zapałem dyskutowaliśmy, dzieliliśmy się wiedzą o naszych kotach. Naszym nauczycielem, mentorem był doktor Kawski, który z wielką cierpliwością wyjaśniał zawiłości opieki nad kotami. Muszę także dodać, że Timcio i Galisia nie są kotami sprawiającymi większe kłopoty. Czy jest to więc przydatna książka dla średnio doświadczonych miłośników kotów? Uważam, że tak. Wiedzę, którą udało mi się zdobyć obserwując niebieściuchy miałam możliwość uporządkować i co najważniejsze uzupełnić. Oba moje koty są dorosłe. Mają ukształtowane charaktery. Wyraźnie widać ich potrzebę posiadania własnego terytorium. Każde z nich wzięło we władanie jeden pokój. Mają także wspólny teren. Bywają okresy, kiedy granice nie są mocno zaznaczone, ostatnio jednak Galisia przestała odwiedzać pokój Timura. Lektura „Zaklinaczki kotów” pozwoliła mi zrozumieć dlaczego tak się stało.
Czego dowiecie się z „Zaklinaczki
kotów”?
- Jak wprowadzać nowego członka kociego stada
- Jak radzić sobie z naturalną agresją kota, także z tą pojawiającą się w trakcie wspólnej zabawy z właścicielem czy agresją wywołaną przez strach
- Jak radzić sobie z problemami związanymi z nieprawidłowym oddawaniem stolca i moczu (poza kuwetą) i znaczeniem terytorium
- Jak radzić sobie z uciążliwym miauczeniem
- Jak rodzić sobie z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi (pisałam o tym w tym poście)
Mieshelle Nagelschneider
opracowała prostą ale skuteczną strategię KOT. To trzy kroki, które pomagają wprowadzić
pozytywne zmiany w miejsce uciążliwych dla właścicieli zachowań.
- KONIEC niepożądanego zachowania
- ODPOWIEDNIE zachowanie
- TRANSFORMACJA terytorium.
O książce mogłam wam napisać dzięki wydawnictwu 

Zobacz książkę Zaklinaczka kotów na stronie wydawnictwa
Tak, znam, polecam.
OdpowiedzUsuń